Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter V. Brett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter V. Brett. Pokaż wszystkie posty

23:48:00

Peter V. Brett "Malowany człowiek" (księga II)

Peter V. Brett "Malowany człowiek" (księga II)
Autor: Peter V. Brett
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Oryginalny tytuł: The Painted Man
Data oryginalnego wydania: 2008 rok
Data polskiego wydania: 2009 rok
Liczba stron: 313

Czy znękana ludzkość znajdzie w sobie dość siły, by stanąć naprzeciw otchłańców z uniesioną głową? Przecież od wieków potrafi się tylko chować za murami ochronnych runów...
Arlen, Leesha i Rojer wierzą, że tak. I nie tylko oni, choć jedynie w odległej Krasji ludzie wypowiedzieli demonom otwartą wojnę. Co noc stają z nimi twarzą w twarz na ubitej ziemi - w naszpikowanym pułapkami Labiryncie. W obronie honoru przodków. Nie szczędząc ofiar i krwi.
Arlen, Leesha i Rojer są już dojrzałymi, doświadczonymi przez życie ludźmi. Odkrywają w sobie umiejętności i moce, które pozwolą im myśleć o próbie zmierzenia się z unicestwiającym świat złem. W krucjacie przeciwko potworom budzącym się do życia każdej nocy połączył ich nieubłagany los.
To ostatni dzwonek dla ludzkości, ginącej w szponach opętanych żądzą mordu bestii.

Po wstępnym zaznajomieniu się ze światem z Malowanego człowieka (kliknij, aby przeczytać recenzję części pierwszej), księga druga poszła błyskawicznie. Ciężko było się, hmm, pogodzić z faktem, że nasi bohaterowie już nie są dziećmi, a dorosłymi ludźmi. A także innymi - największą przemianę można zauważyć u Arlena, który spełnia swoje marzenia o byciu Posłańcem, a również wojownikiem - zyskuje szacunek ludzi w Krasji, gdzie każdej nocy zabija się demony. Pewne wydarzenia sprawiają, że Arlen zostaje "wygnany" z krainy - i to początek jego zmiany. Na lepsze czy na gorsze? Nie wiadomo. Czasem odnosiłam wrażenie, że ten świetny niegdyś chłopak przestał być człowiekiem.
U Leeshy i Rojera też sporo się zmieniło - zwłaszcza Rojer pokazuje, na co go stać. Okoliczności zmuszają go do udowodnienia, że umie przeżyć.
Cała trójka również ma ogromny wpływ na mieszkańców rodzinnej wioski Leeshy - Zakątka Drwali, który jest na skraju wymarcia z powodu Plagi. Ludzie, którzy zawsze polegali tylko na własnych domkach chronionych runami i demonów boją się jak niczego innego na świecie, stają w obronie swoich najbliższych i walczą. Walczą! Zobaczyli, że się da, że odległe czasy legendarnego Wybawiciela są coraz bliżej...

Jak w poprzedniej części, opisy mnie urzekły. Zwłaszcza te walk Krasjan z demonami - wszystko świetnie przedstawione i obmyślone. Ukazanie samej Krasji też jest niczego sobie - kraina bardzo przypomina jakiś kraj Bliskiego Wschodu lub coś podobnego; próbowałam nawet wpisać jakieś słowa z jej języka w Google Tłumacza, by sprawdzić, czy naprawdę istnieją. Opisy innych wątków również są bardzo dobre - także miłosnego, który już nie jest taki subtelny. Niesamowicie budowane napięcie, momenty wyciskające łzy... Po prostu wspaniale.

Malowany człowiek to opowieść o przezwyciężaniu strachu, który jest naszym największym wrogiem, o nadziei, która potrafi uratować, o wierze... Ale też o odczłowieczeniu, kiedy ludzie upodabniają się do demonów - czasem dosłownie... Ta część upewniła mnie, że Brett jest świetnym pisarzem i mam nadzieję, że każdy, kto sięgnie po jego książki, będzie miał podobne odczucia. Jeszcze raz, goręcej, polecam!

Moja ocena: 6/6

21:45:00

Peter V. Brett "Malowany człowiek" (księga I)

Peter V. Brett "Malowany człowiek" (księga I)
Autor: Peter V. Brett
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Oryginalny tytuł: The Painted Man
Data oryginalnego wydania: 2008 rok
Data polskiego wydania: 2008 rok
Liczba stron: 500

Zaszczuta i zdziesiątkowana ludzkość przeklina noc. Z każdym zmierzchem, w oparach mgły, nadchodzą opętane żądzą mordu bestie. Przerażeni ludzie chronią się za magicznymi runami. Usiłują wymodlić dla siebie i najbliższych kolejny dzień życia. Rzeź ustaje bladym świtem, gdy światło zapędza demony z powrotem w Otchłań. Rosną odległości między pustoszejącymi osadami. Wydaje się, że nikt ani nic nie zdoła powstrzymać otchłańców, kładąc tym samym kres zagładzie. W tym dogorywającym świecie dorasta troje młodych ludzi. Bohaterski Arlen, przekonany, że większym od nocnego zła przekleństwem jest strach przepełniający ludzkie serca. Leesha – jej życie zrujnowało jedno proste kłamstwo – nowicjuszka u starej zielarki, bardziej chyba przerażającej od krwiożerczych potworów. I Rojer, którego los na zawsze odmienił wędrowny minstrel, wygrywając mu na skrzypkach skoczną melodię. Tych troje ma coś wspólnego – są uparci i przeczuwają, że prawda o świecie nie kończy się na tym, co im powiedziano. Czy odważą się jej poszukać, opuszczając chroniony runami azyl?

Malowanego człowieka gorąco poleciła mi kuzynka, a zanim mnie się udało go przeczytać, do książki dorwała się moja mama i potwierdziła recenzję krewnej. Byłam lekko zdziwiona, bo pierwsze strony szły mi jak po grudzie, ale potem akcja zaczęła się rozkręcać i nie miałam już żadnych wątpliwości...

Arlen, Leesha i Rojer - trójka młodych, ba, bardzo młodych ludzi (Rojera poznajemy, gdy ma tylko trzy lata!), których życie było zwyczajne i opierało się tylko na przetrwaniu kolejnej nocy. Kiedy demony wywracają je do góry nogami, wszystko się zmienia - ale czy na gorsze? Czytając książkę, nie czułam nic takiego. A co czułam? Na pewno wielką sympatię do całej trójeczki oraz wielu innych bohaterów - między innymi rodziców Rojera, o których przeczytać można tak niewiele... Brett kreuje postacie w sposób niesamowity - choć na początku mogą wydawać się nieciekawi, zwykli, nudni - chwilę potem okazują się wspaniali. Nie potrafię wskazać mojego ulubieńca. Z drugiej strony złe charaktery (oprócz demonów oczywiście) robi na odwrót - tacy sympatyczni ludzie są w rzeczywistości okropni! 


Na początku książka wydawała mi się nudna - ot, życie wieśniaków. I za dnia rzeczywiście ludzie wiodą normalne życie, nowi się rodzą, starzy umierają... Dopiero po zmroku wychodzą demony i pieczołowicie sprawdzają runy każdego z domostw - kto popełnił błąd, komu bariera nie wytrzymała? Dla niego już nie ma ratunku. Opisy ataków potrafią przestraszyć, a nawet wycisnąć łzy z oczu - zwłaszcza gdy chodziło o postacie, do których się przywiązałam. Czasem byłam trochę skołowana, ponieważ ta księga (jest jeszcze jedna Malowanego człowieka, dwie Pustynnej włóczni i Wielki bazar. Złoto Brayana) mieści w sobie okres siedmiu lat i choć pomocne były daty pod tytułem rozdziału, ciężko było się w jednej chwili przestawić na odpowiedni czas. Mimo to książka niezwykle wciąga i nie mogłam się doczekać, aż moje oczy dotrą do kolejnego słowa, zdania, strony, co powodowało ich bolesny protest. 

Muszę również wspomnieć o ciekawych ilustracjach, które pomagają w lepszym wyobrażeniu sobie otchłańców - bo jeśli chodzi o ludzi, to sama wolę to robić. Poza tym jeden z trzech niewielkich rysunków nad nazwą rozdziału wskazuje na osobę, która będzie w nim występować. To także pomaga w przeniesieniu się we właściwe miejsce.

Świetne fantasy z subtelnym wątkiem miłosnym. Polecam wszystkim, a tym, którzy się skuszą, radzę od razu zaopatrzyć się w księgę II - część pierwsza kończy się w kulminacyjnym momencie, od razu ma się ochotę przeczytać, co się stało potem! To ja już pędzę czytać dalej, pozdrawiam! :)

Moja ocena: 6/6