Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty

14:53:00

Liliana Fabisińska - Córeczka

Liliana Fabisińska - Córeczka


Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2015 rok
Liczba stron: 415
 
Kochanek sprzed lat.
Obietnica złożona małej dziewczynce.
Sekret, który może kosztować życie wielu ludzi.

Agata jest szczęśliwą żoną i matką. Ekspertem od wychowywania dzieci i rozwiązywania rodzinnych problemów. Pewnego dnia w progu jej mieszkania staje dziewczynka, której Agata kiedyś zbyt pochopnie złożyła obietnicę. Ta chwila zmienia życie Agaty. Na nią samą, jej męża i ukochanego synka pada strach. Żeby odzyskać spokój, Agata będzie musiała zapukać do wielu drzwi i wyjawić obcym osobom swoje najskrytsze tajemnice. Zrozumie też, że czasami milczenie może kosztować życie wielu ludzi.

“Córeczka” to powieść o różnych obliczach miłości, o sile, którą może odnaleźć w sobie kobieta w najtrudniejszej w życiu chwili. O przeszłości, która staje się teraźniejszością i o odpowiedzialności, która czasami każe dokonywać śmiertelnie trudnych wyborów.

Kolejny raz zacznę od tego, że... nie wiem jak zacząć.

Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu i od tamtego momentu szukam słów, by Wam o niej opowiedzieć. Problem polega jednak na tym, że jedyne co przychodzi mi na myśl to: emocjonalna. 

Lubię tego rodzaju powieści. A tak naprawdę to lubię każdy przejaw emocjonalności we wszystkim - książkach, filmach, muzyce. Więc, teoretycznie, powinnam oceniać ją dobrze. Tymczasem... przeczytałam ją jakiś czas temu i nieszczególnie zapadła mi w pamięć. 

Tradycjnie przyciągnęła mnie do niej okładka, a opis tylko dopełnił przekonania, że chcę ją przeczytać. Mimo polskiego nazwiska, którego - jak już zapewne wiecie - nie darzę wielką sympatią. (wszystkich, nie tego szczególnie)

Nie będę opowiadać o fabule z dwóch względów - po pierwsze wszystko, co powinniście wiedzieć zostało już powiedziane na okładce, a po drugie - nie wiem co miałabym dodać.

Na "Córeczkę" tak naprawdę trafiłam przypadkiem. Przypadkiem znalazła się w moim domu, przypadkiem mi się spodobała i przypadkiem postanowiłam ją przeczytać. Temat jest... poważny. Bo jest to powieść o zaufaniu, o przyjaźni, o miłości dziecka tak naprawdę... Trochę o postawieniu do góry nogami swojego ułożonego świata, by móc wrócić do przeszłości, która miała już nigdy nie dawać o sobie znaku. Przy okazji, choć tak naprawdę zupełnie nie "przy okazji", został w niej poruszony temat HIV i, mam wrażenie, odpowiedzialności za świadomość życia z tym wirusem. I odpowiedzialności za słowa. Język jest lekki, przyjemny w odbiorze. Główna bohaterka jest trochę... niestabilna emocjonalnie. Historia z przeszłości... naiwna. A całość... chyba mieszana.

Nie wiem jak mam ją ocenić. Niby dobrze, bo emocje, bo język, bo temat... Niby źle, bo przeszłość Agaty... jakby to powiedzieć, chyba zdenerwowała mnie jej nieodpowiedzialność. A tak naprawdę to chyba średnio, bo niekoniecznie zapadnie mi w pamięć to, co tak bardzo wciągnęło mnie w momencie czytania.

Moja ocena: 4/6


// Hej, hej! Mam sprawę!
   Poszukuję lekkich książek, żeby przełamać w sobie jakąś niemoc czytania.
   Wszystko po co sięgam w ostatnim czasie okazuje się tak ciężkie, 
   że choć temat jest ciekawy... nie mogę przez to przebrnąć.
   Z góry dziękuję!
   

22:22:00

Do utraty sił

Do utraty sił
 

Gatunek: Dramat, Sportowy
Produkcja: USA
Premiera światowa: 15.06.2015
Premiera polska: 11.09.2015
Reżyseria: Antoine Fuqua
 
Billy Hope ciężką pracą osiągnął wszystko, czego można oczekiwać od życia. Ma piękną i kochającą żonę (McAdams), uroczą córkę i wielkie osiągnięcia na ringu. Choć wydaje się to niemożliwe, w ciągu jednego dnia traci wszystko. Billy sięga dna, a jedynym sposobem, by się od niego odbić, jest rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Wsparcie znajduje na sali treningowej prowadzonej przez emerytowanego pięściarza i trenera najtwardszych bokserów amatorów (zdobywca Oscara Forest Whitaker). Dzięki jego wsparciu, Billy rozpoczyna największą walkę swojego życia, która ma przynieść mu odkupienie i zwrócić zaufanie bliskich. Najważniejsze stracie odbędzie się jednak poza ringiem.

Nie wiem dlaczego, ale o wiele trudniej opowiada mi się o filmach niż książkach. 

Billy, znany i ceniony na całym świecie bokser, po zdobyciu mistrzostwa otrzymuje nieformalną propozycję zmierzenia się z Magikiem. Wyzwany do pojedynku podczas konferencji prasowej kolejny raz odmawia, co zdaje się być iskierką wzniecającą pożar późniejszych zdarzeń. 

Kilka dni później, podczas imprezy charytatywnej, jego żona Maureen zostaje zastrzelona. Znali się od zawsze... wspólnie przeszli ciężkie dzieciństwo, wspólnie zaczynali dorosłe życie, wspólnie osiągali sukcesy... a teraz Billy zostaje sam, z kilkuletnią córką, której sąd nie pozwala mu zatrzymać ze względu na niebezpieczny styl bycia i agresywne zachowania. 

Stoczył w życiu dzisiątki walk, ale ta prawdziwa zaczęła się dopiero teraz.

Ta najważniejsze. 

Walka o rodzinę. 

W skutek rocznego zawieszenia zostaje bez środków do życia. Wraca do szarej, brudnej dzielnicy, do mieszkania, w którym stoi jedynie mały stolik i kanapa... i do sali treningowej, którą początkowo sprząta, by zarobić na opłacenie czynszu. Córka nie chce go widywać, przyjaciele się odwrócili, agent nawet nie odbiera telefonu. Ponoć prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...



Od wielu lat fascynują mnie sztuki walki. I lubię filmy, w których są pokazani sportowcy. Szczególnie tacy sportowcy. Co prawda spóźniłam się nieco z recenzją, bo Do utraty sił zeszło z ekranów kinowych, ale... polecam gorąco. I wierzę, że znajdziecie. 

+ muzyka zagrzewająca do walki!

Moja ocena: 6/6