Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

13:56:00

FILMOWO - "Obecność".

FILMOWO - "Obecność".



HISTORIA OPARTA NA
PRAWDZIWYCH WYDARZENIACH.

Lorraine Warren (Vera Farmiga) i Ed Warren (Patrick Wilson) to dwójka badaczy zjawisk paranormalnych. Pewnego dnia, zostają wezwani przez przerażoną rodzinę, na odludną farmę. Okazuje się, że mieszkańcy są nawiedzani przez tajemniczą zjawę, która nie chce dać im spokoju. Para badaczy, staje do walki z najstraszniejszym demonem z jakim kiedykolwiek mieli do czynienia.











Jestem weteranką, jeśli o horrory chodzi. Widziałam ich mnóstwo, przez co moja poprzeczka oczekiwań jest umieszczona dość wysoko. Przed obejrzeniem "Obecności" (zwiastun) nasłuchałam się, że jest to najstraszniejszy horror, że ludzie wychodzili z kina, nawet moja znajoma nie wytrzymała więcej niż kilkunastu minut. I może podstawowym błędem, jaki popełniłam przed seansem jest to, że nastawiłam się na wielki sukces... 

Do rzeczy. Na pewno jest to film, który zakwalifikuję do horrorów, tak jak jego producenci. Czyli nie zawiódł mnie tak, jak słynna "Mama", o której pisałam tutaj. 

Na wstępie poznajemy troje ludzi, którzy opowiadają historię, jaka wydarzyła się w ich domu. Zmarła dziewczyna wcieliła się w lalkę... Stąd pewnie wzięło się zdjęcie na plakacie, co jest absolutnym bezsensem, bo lalkę pokazują w filmie w pierwszych pięciu minutach i przez łączne może trzy później. Czyli - nie jest to film o lalce, na co wskazywałby plakat. 

Nie wiem która grupę ludzi określić mianem głównych bohaterów. Rodzinę, która wprowadza się do starego, nawiedzonego domu, czy demonologów, którzy z duchami obecnymi w życiu rodziny walczą. Walczą? Nie, to złe słowo. Powiedziałabym raczej, że starają się ich poznać, zrozumieć i... jak w każdym tego typu filmie, ostatecznie wysłać ich na "tamten świat". Uznajmy, że głównych bohaterów jest trójka. Lorraine, Ed i Carolyn (matka). Niewątpliwie ta trójka jest dość ciekawa, chociaż chyba nie na nich, a na lokatorach zza światów powinnam się skupiać w recenzji... Tyle, że nie chciałabym robić spoilera. Powiem Wam więc tylko, że dom marzeń okazał się miejscem, w którym dokonano więcej niż jednego morderstwa, a także popełniono więcej niż jedno samobójstwo, co stanowi idealne lokum dla zjaw. Tak, liczba mnoga nie została użyta tutaj przez przypadek. 

Tym, co niewątpliwie przyciąga do filmu najbardziej jest fakt, że fabuła oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Jeśli ktoś wierzy w zjawiska paranormalne (ja wierzę), to jest kilka momentów, na których można się wzdrygnąć. Ogólnie - miało być strasznie, a wyszło jak zwykle. Film jest dobry, choć dla mnie mało przerażający. Myślę, że nie twórcy nie przebili niczego, co zostało nagrane do tej pory. Natomiast jeśli zdecydujecie się wybrać do kina - nie będą to stracone pieniądze, a to już coś.

Moja ocena: 4.5/6

+ przepraszam Was za naszą nieobecność.
 z miejsca obiecuję, że z początkiem września blog wróci do życia. :)

20:24:00

FILMOWO - "Mama".

FILMOWO - "Mama".

M A M A 



Gatunek: Horror 
Produkcja: Hiszpania, Kanada 
Polska premiera: 22.02.2013  
Reżyseria: Andres Muschietti

Po zabójstwie matki, w tajemniczych okolicznościach znikają siostry Victoria i Lily. Lata poszukiwań nie przynoszą efektu, do momentu, gdy dziewczynki odnajdują się w jednym z leśnych domków. Żyjące w skrajnych warunkach, w rozpadającej się chacie, trafiają pod opiekę wujka Lucasa i jego dziewczyny Annabel, którzy starając się zapewnić dogodne warunki, pomagają im oswoić się z obcą dla nich rzeczywistością. Z czasem, jak siostry zaczynają akceptować nową rodzinę, w domu dochodzi do szeregu dziwnych wydarzeń, które pozwalają Annabel sądzić, że coś złego czai się w ciemności... 


Spotykamy się w filmie ze statystyczną amerykańską rodziną - młode małżeństwo z dwójką małych dzieci, trzyletnią Victorią i roczną Lily. Już pierwsze sceny pokazują nam jednak, że o rodzinnym szczęściu nie ma tutaj mowy. Ojciec zastrzelił matkę i zabrał dzieci w przerażającą podróż. W efekcie emocjonującej wymiany zdań, jaka wynikła pomiędzy nim a Victorią traci panowanie nad kierownicą, samochód wpada w poślizg i spada ze zbocza. 

Kolejna scena ukazuje dziewczynki i ojca w lesie - sądząc po zachowaniu trzylatki (nad wyraz rozwiniętej jak na swój wiek) docierają do opuszczonego domku, w którym po rozpaleniu ogniska "kochający tatuś" usiłuje popełnić kolejną zdrobnię, a mianowicie... zastrzelić Victorię. I tutaj tak naprawdę zaczyna się główny wątek - kiedy lufa pistoletu znajduje się zaledwie kilka centymetrów od blondwłosej główki - coś odciąga ojca, unosi go w powietrzu i... PUF! Po ojcu nie ma śladu. Głównym zadaniem Mamy staje się ochronić Victorię i Lily przed niebezpieczeństwem. 

Dalej pojawia się Lucas. Przez pięć lat prowadzi nieustanne poszukiwania bratanic. Pewnego dnia wpada do studia nagrań swojej partnerki (plus za muzyka w filmie ;) i oznajmia jej, że zostały odnalezione. Nie trudno się domyślić, że po latach życia w dziczy dzieci nie są przystosowane do warunków panujących w normalnym świecie. Chodzą w większości na czworaka, unikają dotyku, chowają się pod łóżka widząc obcych. O ile Luc radzi sobie z tą trudną sytuacją i robi wszystko, by ułatwić dziewczynkom nowy start, tak jego partnerka Annabel sama nie potrafi się odnaleźć. 

Dr Dreyfuss, psychiatra (albo psycholog?) z ośrodka, do którego trafiają dziewczynki odkrywa, że wykazują one zaburzenia psychiczne, których dowodem jest postać Mamy, która zaczyna pojawiać się w opowieściach o czasie, jaki spędziły w domku na jeziorem. Początkowo uznaje, że tytułowa "Mama" została stworzona na potrzeby lepszej aklimatyzacji w trudnych warunkach. Z czasem jednak zaczynają dopadać go wątpliwości. Podczas oglądania taśmy z jednej z sesji zauważa, że Victoria co jakiś czas zerka nad jego głowę, w róg pokoju, w którym wyraźni coś dostrzega. 

Sytuacja w nowym domu komplikuje się, kiedy Luc po upadku ze schodów trafia do szpitala. Annabel, niepewna decyzji, jaką podjęli w kwestii wychowania dzieci nie potrafi nawiązać z nimi kontaktu. W dodatku coraz częściej wydaje jej się, że w domu jest ktoś poza nimi. Pewnej nocy słyszy przez ścianę kołysankę nuconą przez wyraźnie dorosłą kobietę. 

Jeśli chodzi o Annabel - bezapelacyjnie została ona moją ulubioną postacią w tym filmie. Z początku niepewna i tak naprawdę niechętna do wychowania dzieci z czasem przekonuje się, że podjęli słuszną decyzję. Łapie kontakt z Victorią, próbuje rozwikłać zagadkę pod tytułem: kim jest Mama? Pokuszę się o stwierdzenie, że odnajduje w sobie swego rodzaju instynkt macierzyński, choć jej kontakt z dziewczynkami jest dość specyficzny i skomplikowany. Urzekła mnie jednak scena, w której siedząc na środku podłogi w holu przytula do siebie wyrywającą się Lily i za nic w świecie nie chce pozwolić jej się wyswobodzić z żelaznego uścisku. 

Drugą ciekawą postacią jest z pewnością Victoria. W przeciwieństwie do Lily dość szybko przystosowuje się do nowych warunków i obdarza miłością Annabel, którą zaczyna traktować jak matkę. Jest bardziej otwarta, rozmowna i chętna do poznawania na nowo świata, w którym funkcjonuje. 

Przed seansem słyszałam na temat tego filmu różne opinie. Jednym się podobał, innym nie, jeszcze inni mówili, że o ile fabuła jest ciekawa, tak z horrorem ma ten film niewiele wspólnego. Jeśli o mnie chodzi - zgadzam się z tymi ostatnimi. Przypisałabym go raczej do gatunku dramatu, bo choć pojawia się w nim postać tytułowej Mamy, która nie jest osobą fizyczną, nie wszystko, gdzie znajdują się duchy jest od razu filmem grozy. Tutaj przeważają wątki dramatyczne - zarówno sytuacja, w jakiej znalazły się dzieci, jak i historia Mamy, a także wszystko, co dzieje się w momencie, kiedy najpierw dr. Dreyfuss, a później Annabel starają się rozwikłać sytuację zagadkowej postaci. 

O ile wybierając się do kina miałam nadzieję na dobry horror tak muszę stwierdzić, że pod tym względem się zawiodłam. Szczególnie, jeśli chodzi o scenę finałową, która już w połowie była dla mnie oczywista. Ale biorąc pod uwagę fabułę, grę aktorską Jessici Chastain i Megan Charpentier - zdecydowanie na plus.




Moja ocena: 4/6